Gdzie jest bezpieczniej? Na ulicy czy drodze dla rowerów?

Mobilny Serwis Rowerowy dla Twojej firmy

Gdzie jest bezpieczniej? Na ulicy czy drodze dla rowerów?

25 listopada 2019 Miasto 0

Przez wiele wiele lat jazdy na rowerze stanowczo twierdzę, że najbezpieczniej jest jadąc ulicą. Nie jestem wielkim fanem oddawania nowych ścieżek na hura, bez pomysłu i bez ładu ani składu.

Infrasturkutra rowerowa w naszych miastach cały czas ma szereg mankamentów, które sprawiają, że bezpieczniej czuje się jadąc ulicą, oto one:

1 Nawierzchnia – często popękana, stojąca woda i śmieci, często kostka która z czasem zaczyna wystawać  ale i tak nigdy nie daje dobrych właściwości jezdnych.

2 Przeszkody  – zaparkowane samochody, piesi którzy chodzą zygzakiem, wózki z dziećmi, ludzie z psami na smyczy, na jezdni tego nie znajdziecie.

3. Wyjazdy, wjazdy podjazdy – co chwilę mamy drogę wjazdową- trzeba zwolnić (najgorsza jest sytuacja gdy na wjeździe stoi samochód który włącza się do ruchu, przecież wstecznego nie wrzuci, bo po co?)

4. Brak elastyczności – jadąc ścieżką widzę –  to ta ulica w którą muszę skręcić. Co wtedy robię? Jadę pół kilometra dalej, wjeżdżam na pasy, zawracam. Jadąc ulicą zrobię to w chwilę.

5. Przejazdy dla rowerzystów, pomysł z założenia dobry jednak w rezultacie często widoczność jest tak ograniczona, że nawet mając pierwszeństwo trzeba dobrze się upewnić, czy można przejechać.

Drogi dla rowerów to udogodnienie, które ma też gwarantować bezpieczeństwo i rzeczywiście patrząc na statystyki wypadków śmiertelnych można uwierzyć czy są bezpieczne. Co jednak z praktyką i dużą ilością „incydentów” na drogach dla rowerów?

Moja osobista statystyka wygląda tak – zero wypadków na jezdniach (ewentualnie jedna obcierka) i kilkanaście incydentów jadąc ścieżką rowerową. Jadąc kiedyś na uczelnie przed koła wbiegła dziewczyna spiesząca się na autobus. Przebiegła przez pas zieleni nie patrząc czy ktoś jedzie drogą dla rowerów.  Efekt – kilka potłuczeń. Innym razem, nagle wybiega małe dziecko – co robić ? Wjechałem gdzieś w zarośla omijając dziecko, sam troszkę się poobijałem.  Inne przypadki związane są z wymuszeniami przy wyjazdach z dróg dojazdowych.